sobota, 18 października 2014

Coś pysznego na drugie danie ...

Ruskie pierogi

Ciasto na pierogi

Składniki:
1/2 kg mąki (lub więcej)
1 łyżeczka masła
szczypta soli
wrzątek

Wykonanie:
Mąkę z masłem zaparzamy wrzątkiem  i zagniatamy ciasto tak, aby miało konsystencję ciasta na krajane kluski. Wykonane w ten sposób ciasto na pierogi NIGDY nie będzie twarde i zawsze będzie się dobrze sklejać. Pierogi gotujemy w lekko osolonej wodzie z dodatkiem oleju (żeby się nie sklejały) przez 5-7 minut od momentu kiedy wszystkie wypłyną na powierzchnię.  Wyławiamy ugotowane pierogi, podajemy na gorąco polewając masłem z bułką tartą albo podsmażoną cebulką i smalcem ze skwarkami.  Nadmiar pierogów przelewamy je zimną wodą i układamy na półmiskach. W moim domu pierogi z owocami jada się zawsze na zimno, polane kwaśną śmietaną z cukrem. PYCHA!

Farsz do ruskich pierogów
Gotowane, drobno zmielone ziemniaki i biały ser w proporcji 1:1, podsmażona na tłuszczu drobno pokrajana cebulka, sól i pieprz do smaku. Ziemniaki należy ugotować poprzedniego dnia.

Kopytka
Składniki:
ziemniaki,
 jajko,
mąka ziemniaczana,
pieprz i sól do smaku ( ewentualnie majeranek).

Wykonanie:
Ugotowane poprzedniego dnia ziemniaki mielemy przez maszynkę do mięsa lub przeciskamy specjalnym przyrządem do ugniatania ziemniaków. Dodajemy mąkę ziemniaczaną, jajko, pieprz, sól i majeranek do smaku. Wyrabiamy ciasto. Powinno mieć konsystencję ciasta na kluski. Wałkujemy na stolnicy podsypanej mąką długie wałeczki które tniemy na ukośne kawałki. Wrzucamy na wrzącą, lekko osoloną wodę i gotujemy przez 5-7 minut po wypłynięciu klusek.

Pieczona polędwica wołowa (znakomita z kopytkami)

Składniki:
60 dag polędwicy wołowej
sok z cytryny
tłuszcz do smażenia

Wykonanie:

Na 1/2 godziny przed pieczeniem natrzeć polędwicę solą i polać sokiem z cytryny. Następnie obsmażyć na gorącym tłuszczu, podlać niewielka ilością rosołu lub wody i dusić 1/2 godziny obracając  kilka razy. Taka polędwica na gorąco jest znakomita z kopytkami. Można ją też jeść na zimno.

UWAGA  I : Zamiast polędwicy może być pieczeń wołowa tylko wołowina dusi się dłużej niż polędwica wołowa .....  
UWAGA II: do wołowiny można podawać "na gorąco" tarte gotowane buraki doprawione, solą, kwaskiem i cukrem (ewentualnie odrobiną kwaśnej śmietany). Jak ktoś woli "na zimno" albo "na gorąco" gotowana i odpowiednio doprawioną czerwoną kapustę (na Śląsku i w innych regionach Polski mówią na nią "modra" bo rzeczywiście po ugotowaniu ma taki kolor). Można też podać gotowany kalafior albo zieloną sałatę. 

PIERWSZE CIASTO I KURA GOTOWANA "NA RATY" NA NOWYM GOSPODARSTWIE


      W naszej rodzinie panował zwyczaj, że każda z dziewcząt, po ukończeniu 14 lat samodzielnie mogła upiec wielkanocne mazurki.   Przepisy nie były zbyt trudne, wiele jednak zależało od o inwencji i gustu młodej gosposi jeśli chodzi o ich przybieranie. Wszystkie gromadziły więc najrozmaitsze przepisy babć, ciotek i znajomych. 
     Moja Mama miała nawet świeżo wydaną pięknie ilustrowaną książkę kucharską. Wszystko to zostało oczywiście zniszczone podczas Powstania Warszawskiego. Dorosła, już po wojnie, chciała się popisać się przed mężem pysznym ciastem drożdżowym według przepisu mojej Babci. Takiego ciasta nigdy jeszcze sama nie piekła. Przyrządziła więc wszystko dokładnie według przepisu, tylko biedaczka zapomniała, że to ciasto musi przed pieczeniem urosnąć jeszcze w formach... Oczywiście ciasto wyszło dość twarde i zakalcowate, ale mój tata jadł je z apetytem, twierdząc, że jest doskonałe... Co za samozaparcie!
     Tuż po wojnie, kiedy to ludzie przeważnie w zawierusze wojennej potracili cały dobytek, gospodarstwa domowe bywały ubogie w sprzęty. Często w domu był tylko jeden lub dwa garnki. Tak też było w pierwszych latach po ślubie moich rodziców. Mama postanowiła ugotować niedzielny rosół z kury. Wybrała się więc na targ i kupiła piękną wiejską tłuściutką kurę (o fermach kurzych nikt u nas wtedy jeszcze nie słyszał). Jakież było jej rozczarowanie, kiedy okazało się, już po oskubaniu i wypatroszeniu kury, że jest zbyt duża i... nie mieści się w całości do garnka. Nie można było jej pokrajać bo miała być potem podana w całości na półmisku. Potrzeba jest matką wynalazków więc moja Mama gotowała kurę "na raty" najpierw z jednej, a potem z drugiej strony. Rosół był pyszny. Kura też. Grunt to pomysłowość!!!!!


SMUTEK,RADOŚĆ I NADZIEJA

 Przepraszam, ten post znalazł się przez moje gapiostwo w blogu kulinarnym zamiast w inny m (www.tokrosiapka22.blogspot.com) i tam odsyłam Czytelników. Usprawiedliwić może mnie chyba tylko to, że kilka dni temu "rzucił mną" jak workiem kartofli autobus kiedy jechałam do pracy i mam prawdopodobnie lekkie wstrząśnienie mózgu :) Czytajcie Mili Państwo całość pod podanym wyżej adresem :) 
     
     INTERNET CZASEM BYWA PRZEKLEŃSTWEM ALE CZASEM TAKŻE LEKARSTWEM NA NASZĄ SAMOTNOŚĆ I SMUTEK :) DZIĘKUJĘ CI BETI ŻE JESTEŚ I ŻE CYTUJESZ TE WSZYSTKIE GŁĘBOKIE MĄDROŚCI ŻYDOWSKIE Z KTÓRYCH MOGĘ CZERPAĆ NADZIEJĘ....

czwartek, 9 października 2014

ZUPY I ZUPY-KREMY


    Początek jesieni.... wcześnie robi się ciemno, czasem pada deszcz i jest zimno. Wracamy do domu po pracy, po szkole, po wykładach na uczelni. Po drodze  jeszcze zakupy. jak to przyjemnie podgrzać sobie talerz pysznej, domowej zupy zamiast jakichś "gorących kubków" (SAMA CHEMIA) !!!!!! Z cała pewnością domowa zupa jest o wiele zdrowsza nich torebkowa chemia a poza tym o wiele smaczniejsza !

     Na jesienną chandrę nie ma to jak talerz pysznej domowej zupy.  Talerz dobrej, gorącej,  zupy  to podstawa, jak mawiała moja ukochana babcia. Dlatego też postanowiłam trochę jesiennie podać przepisy na zupy. Tym razem jesienno-zimowe, jadane na gorąco, a nie te jadane latem, chłodniki i zupy owocowe.
  
 Zupa-krem to nic innego jak po prostu zupa w postaci półpłynnej kiedyś, dokładnie przecierana przez sito. Dziś, dzięki postępowi technicznemu,  roztarta mikserem lub blenderem. Zupy-kremy podajemy z pokrajanymi w kostkę grzankami, groszkiem ptysiowym albo z tostami. Zupę pomidorową podajemy z gotowanym ryżem lub jak kto woli z gotowanym makaronem.

    Dobra zupa powinna być dosyć gęsta bo często jest naszym  jedynym ciepłym posiłkiem jaki jemy w ciągu dnia. Jeżeli zupa jest rzadka powinno się ją podawać z makaronem, ryżem, grzankami,  groszkiem ptysiowym, słonymi paluszkami czy jakimiś pasztecikami.

„Kwadraciki” do zup, z kaszy  krakowskiej

     Poza wymienionymi „dodatkami” do zup moja babcia  robiła swego rodzaju kluski z kaszy. Gotowała „na gęsto” kaszę krakowską, rozkładała warstwę kaszy grubości 1 centymetra na półmisku a kiedy kasza wystygła i odparowała się z niej woda krajała ją w drobne kwadraty i podawała do zupy zamiast klusek.

Podałam już kiedyś w tym blogu przepis na krupnik i domowy rosół. Teraz pora na inne, równie pyszne zupy. 

Zupa pomidorowa

1 i ½ litra wody, 
400g koncentratu pomidorowego,
 przyprawy (sól, pieprz, cukier), 
śmietana 18% albo jogurt naturalny, 
siekana natka kopru.

     Do uprzednio przygotowanego wywaru z mięsa i jarzyn, ewentualnie z samych jarzyn dodajemy koncentrat pomidorowy i przyprawy (do smaku).  Jeżeli nie mamy wywaru możemy do wody dodać 1-2 kostki bulionowe. Na końcu dodajemy śmietanę lub jogurt i posiekany koper.
     Moi domownicy zupę pomidorową jadają najchętniej z gotowanym ryżem, makaronem albo piją w  filiżance, zagryzając ją  pasztecikiem

UWAGA: wiosną i latem, kiedy koperek jest tani kupuję go całymi pęczkami na targu, dobrze myję, żeby nie było w nim piaski, drobno siekam , upycham w pojemnikach po lodach i zamrażam. Najlepszy je koper czerwcowy (najmocniej pachnie).   Używam do moich zup naprawdę bardzo dużo kopru (wolę go niż natkę pietruszki).  


Zupa cytrynowa

1 i ½ litra wody, 
½ kg ryżu, 
1-2 spore cytryny, 
przyprawy (sól, pieprz, cukier), 
śmietana 18% albo jogurt naturalny,
 siekana natka kopru.

     Tak jak w przypadku zupy pomidorowej, na gotujący się, uprzednio przygotowany wywar z mięsa i jarzyn, ewentualnie z samych jarzyn wrzucamy nieopłukany, ale przebrany  ryż (mogą być w nim drobne kamyczki lub jakieś „obce” nasiona i przyprawy (do smaku).  Jeżeli nie mamy wywaru możemy do wody dodać 1-2 kostki bulionowe.
     Gotujemy ryż w wywarze, specjalnie nie płukany ponieważ mączka ryżowa w naturalny sposób zagęszcza zupę. Kiedy ryż jest już dobrze rozgotowany dodajemy wyciśnięty sok cytrynowy (wraz z miąższem), a na końcu zaprawiamy zupę śmietaną albo jogurtem i dodajemy posiekany koperek. 


Kartoflanka

              1-1 ½   litra wody
              6-7 większych ziemniaków
              solanka jarzynowa
              przyprawy

         Gotujemy na wodzie lub na wywarze z dodatkiem 2-3 łyżek „solanki jarzynowej” pokrajane w drobną kostkę ziemniaki. Kiedy ziemniaki są już miękkie, doprawiamy zupę do smaku solą, pieprzem ewentualnie, jeśli ktoś lubi majerankiem czy oregano, poza tym śmietaną lub jogurtem. Jeżeli gotujemy zupę z dodatkiem „solanki jarzynowej” należy potem uważać z solą. Najlepiej doprawiać wszelkie potrawy próbując je .   Znam osoby, które doprawiają wszystko „na oko” co doprowadza do opłakanych skutków (przesolone, niedosolone, zbyt ostre lub mdłe). Takie potrawy bywają po prostu niesmaczne.
     Kartoflankę, przed zaprawieniem śmietana  albo mikserem albo w blenderze. Wtedy będziemy mieć zupę-krem.


Zupa ogórkowa

1-1½  litra kartoflanki
3-4 kwaszone ogórki
lub 1 słoiczek tartych kwaszonych ogórków
siekany koperek oprócz tego, co w ogórkach
 przyprawy (sól, pieprz)
śmietana lub jogurt naturalny

              Po ugotowaniu kartoflanki, kiedy ziemniaki są już miękkie, wrzucamy starte ogórki kiszone , doprawiamy zupę do smaku, zaprawiamy ją śmietaną/jogurtem i dodajemy siekany koperek. Ogórki wrzucamy na końcu ponieważ w kwasie ani ziemniaki ani jarzynka nigdy nie ugotują się do miękkości.
     

Ogórki kiszone na zupę

              1 kg ogórków
              1 łyżka soli
              1-2 pęczki koperku
              10 ząbków czosnku

              Żeby sobie ułatwić życie w kuchni staram się przygotować jak najwięcej półproduktów, które potem wystarczy przynieść z piwnicy… Jesienią, w sezonie robienia przetworów z ogórków kiszę ogórki na zupę. Duże ogórki, utarte na grubych oczkach, należy wymieszać z solą , drobno pokrajanym czosnkiem i posiekanym koperkiem. Wymieszać i zanim ogórki zaczną puszczać pod wpływem soli sok upychać je w słoikach. Należy zostawić około 1 - 1 ½  cm wolnego miejsca pod pokrywką słoika aby było miejsce na sok który ogórki puszczą podczas procesu kiszenia.
             
Zupa z porów

              1 – 1 ½ litra wody
              2-3 spore pory
              7-8 średnich ziemniaków
              2 serki topione
              przyprawy

     Pory, po dokładnym umyciu (żeby nam piasek nie skrzypiał w zębach) krajemy bardzo drobno ostrym nożem. Pokrajany por trzeba zeszklić a następnie  podsmażyć na oleju, oliwie lub na maśle na złoty kolor. Na wywarze   (lub wodzie z dodatkiem kostek rosołowych) gotujemy pokrajane w drobną kostkę ziemniaki i podsmażony por. Kiedy ziemniaki są miękkie solimy zupę do smaku i zaprawiamy ją  zwykłym serkiem topionym. (1 lub 2 serki bez żadnych dodatków, zależy od ilości zupy) rozpuszczamy w zupie po zestawieniu jej z ognia. Zupę porową podajemy z grzankami lub groszkiem ptysiowym.
       Zupę z porów, przed zaprawieniem śmietana i zagęszczeniem topionym serkiem możemy zmiksować albo mikserem albo w blenderze. Wtedy będziemy mieć zupę-krem.

Kapuśniak

              1-1 ½   litra wody
              6-7 większych ziemniaków
              solanka jarzynowa (2-3 łyżki)
              30 dag kwaśnej, kiszonej kapusty
              10 dag wędzonego boczku lub dobrze uwędzonej kiełbasy lub innej  
                wędzonki , przyprawy

     Gotujemy na wodzie lub na wywarze z dodatkiem 2-3 łyżek „solanki jarzynowej” pokrajane w drobną kostkę ziemniaki. Kiedy ziemniaki są już miękkie, doprawiamy zupę do smaku solą, pieprzem ewentualnie, jeśli ktoś lubi majerankiem . Próbujemy czy przypadkiem nie trzeba zupy dosolić, Następnie, na samym końcu, wrzucamy drobno pokrajaną kiszoną kapustę i jeszcze przez chwilę gotujemy. Można do kapuśniaku dodać trochę ziaren kopru.



PAN IZDEBSKI I JEGO KAMIZELKA


Jak już może wspominałam, moja rodzina od pokoleń należała do grona ludzi tak zwanych "towarzyskich" którzy lubili i umieli się bawić, mieli wielu przyjaciół i każda okazja taka jak święta, urodziny czy imieniny była znakomitym pretekstem do zaproszenia gości i zrobienia wystawnego przyjęcia. Moja mama, wszystkie moje babki, ciotki, kuzynki i powinowate nie tylko słynęły z tego, ze znakomicie gotowały, ale nawet w najtrudniejszych, najbiedniejszych  czasach prześcigały się w najróżniejszych pomysłach dotyczących nie tylko przytulnego urządzania wnętrz ale również urządzania przyjęć. Najważniejszym przepisem kulinarnym przechowywanym przez kobiety w mojej rodzinie jest recepta: "Jak zrobić coś z niczego". Składniki i wykonanie zależą wyłącznie od wyobraźni gospodyni. Dzięki temu, że w myśl nauk moich prababek i babek zawsze mamy w domu jajka, tłuszcz, mąkę, cukier, sól i mleko (choćby w proszku)  nigdy nie jest nas w stanie zaskoczyć wizyta najbardziej niespodziewanego gościa. Szczególną uwagę zawsze poświęcamy przybraniu stołu nawet dla jednej osoby. Nigdy nie jadamy byle jak choćby to było byle gdzie. Dzięki temu nawet w ekstremalnych warunkach człowiek czuje się człowiekiem. Moja mama nawet podczas okupacji niemieckiej, w owym przerażającym, strasznym czasie, kiedy po Powstaniu Warszawskim znalazła się w niewoli, potem w obozie pracy, zawsze starała się choćby o pęczek polnych kwiatów który mogłaby postawić na stole.
Tak było w czasie wojny. Przedtem jednak stoły podczas przyjęć były zawsze nakryte pięknymi obrusami, najczęściej adamaszkowymi, suto haftowanymi, a często ozdobionymi frędzlami. 

Co potrafiło się zdarzyć przy stole nakrytym takim pięknym obrusem odziedziczonym po prababce lub ciotce.... Przeczytajcie jedną z moich rodzinnych opowieści.....


     Pewien serdeczny, zawsze elegancki i bardzo dobrze wychowany  znajomy moich pradziadków, pan Izdebski bywał często w ich domu na przyjęciach. Prababcia niezwykle dbała o elegancję, wykwintne potrawy i pięknie nakryty na przyjęcia stół. Moi pradziadkowie byli zupełnie przeciętną, choć z herbami, należącą do średniej klasy rodziną a ich dom nie należał do najbogatszych ale także nie do najbiedniejszych. Stół na przyjęcia był zwykle nakryty pięknym adamaszkowym obrusem wykończonym frędzlami. Prababcia bardzo lubiła takie obrusy i sama je wykonywała podczas długich zimowych wieczorów. Na stole zwykle stawiano, szczególnie kiedy mieli przyjść goście, najpiękniejszą porcelanową zastawę. Po jednym z przyjęć u moich pradziadków, pan Izdebski, niezwykle szarmancki, może nawet do przesady, wstał po przyjęciu, aby podziękować mojej prababci za poczęstunek. Tym razem miał jednak prawdziwego pecha. Kiedy się podnosił wstając od stołu po skończonym przyjęciu, aby podziękować mojej prababci nie zauważył biedak, że zawadził guzikiem od kamizelki za frędzle od obrusa. Kiedy się wyprostował. pociągnął obrus, piękna porcelanowa zastawa prababci gruchnęła na podłogę, wszystko się rozsypywało, rozlewało i tłukło. Prawdziwe pobojowisko! Z pięknej  zastawy ostały się tylko resztki. A szarmancki pan Izdebski mało nie spłonął ze wstydu. Oczywiście nikt na nikogo się nie obraził, chociaż "obraz po bitwie" był przerażający. Pradziadkowie mieli okazję żeby zmienić swoją stołową zastawę,  pan Izdebski  pozostał nadal ich przyjacielem i bywalcem przyjęć a prababcia od tej pory rzadziej kładła na stole obrusy z frędzlami.

niedziela, 28 września 2014

Marynaty, które zawsze przydają się jako dodatek do dań mięsnych lub wędliny

     W zalewie octowej możemy robić praktycznie wszelkie owoce i warzywa na jakie mamy ochotę. Jeżeli chodzi o mnie to uwielbiam eksperymenty w kuchni robiąc przetwory. Po prostu bawię się tymi cieszy mnie, kiedy moim bliskim i gościom "smakują" moje pomysły. 
      Jeżeli chodzi o wszystkie miękkie owoce i warzywa (wiśnie, czereśnie, truskawki, mirabelki, jabłka, śliwki, pomidory, papryka) to robię zalewę tak jak do papryki. Umyte owoce układam w słoikach, zalewam zimną zalewą, następnie zakręcone słoiki wstawiam do garnka z zimną wodą i kiedy woda zacznie wrzeć, a włąściwie od momentu kiedy pokrywki na słoikach będą gorące, gotuję je przez jakieś 6 do 10 minut (mniejsze słoiki krócej, większe dłużej). Wyjmuję ostrożnie słoiki z wrzątku, dokręcam je i odstawiam na bok do wystygnięcia (słychać często "prztykanie" domykających się pokrywek). 
      Nie robiłam jeszcze melonów ani innych południowych owoców w zalewie octowej ale przy okazji spróbuję. Jeżeli robi się dynię w occie to dlaczego nie melon?
      Kiedy chcemy zrobić marynatę z twardszych warzyw (kalafior, brokuły, gruszki, rajskie jabłuszka i wszystkie inne twarde warzywa) musimy je obgotować do miękkości albo przynajmniej zblanszować (zagotować przez chwilę). Rajskie jabłuszka tak jak podczas robienia konfitury należy ponakłuwać, zagotować (zblanszować) a następnie przelać zimną wodą i dopiero potem wkładać do słoików , zalewać zimną zalewą a potem gotować najwyżej 6 minut od zagotowania wody pod warunkiem, że słoiki są niewielkie. Duże słoiki gotujemy odpowiednio dłużej.
       Przypominam skład delikatnej zalewy octowej do wymienionych przeze mnie warzyw i owoców.

Zalewa:
1 szklanka octu 10%
4 szklanki wody
1 czubata łyżeczka soli
1 szklanka cukru
przyprawy: ziele angielskie, liście laurowe, pierz ziarnisty

Papryka "faszerowana" kiszoną kapustą

     Kupuję na targu małe, różnokolorowe papryki łagodne lub ostre jak kto woli i kiszona kapustę z beczki jak najkwaśniejszą. W domu kapustę doprawiam ziarnami kopru, tartą marchewką i dokwaszam sokiem z cytryny jeżeli byłą za mało kwaśna. Tak doprawioną kapustę odstawiam na kilka godzin żeby się przemacerowała. Papryki myję, delikatnie usuwam gniazda nasienne uważając, żeby podczas tej czynności nie pękły. Następnie, jak kapusta się przemaceruje nadziewam nią papryki, układam w słoikach otworami do góry żeby kapusta nie powypadała z papryki (można każdą paprykę "zamknąć" plasterkiem marchewki), zalewam lekką zalewą i gotuję jak wyżej. 

     UWAGA:   Proponuję układanie w słoiku papryki różnokolorowej (czerwona, zielona, żółta, pomarańczowa, fioletowa) bo taki słoik może być ozdobą naszej półki kuchennej.  Na stole podczas przyjęcia dla rodziny czy przyjaciół różnokolorowe marynaty też cieszą wszystkie oczy. 

Gruszki w occie
 (najlepiej bergamotki)

Składniki:
Dowolna ilość owoców

Zalewa:
3 szklanki octu 10%
2 szklanki wody
1/2 szklanki cukru (cukru może być więcej)
goździki, ziele angielskie, pieprz czarny  (po 15-30 ziaren)

Wykonanie:

Obrane ze skóry gruszki obgotowujemy do miękkości. Zimne owoce (jeżeli były gotowane lub parzone) układamy w kamiennym garnku lub misce i zalewamy wrzącą zalewą. Następnego dnia zlewamy zalewę z owoców znów ją zagotowujemy i zalewamy owoce. Tę czynność powtarzamy przez 2 następne dni. Czwartego dnia składamy owoce do słoików na zimno, zalewamy gorącą zalewą, tak aby pokryła owoce  i zakręcamy słoiki.



Pieczarki w zalewie octowej

Składniki:
Dowolna ilość pieczarek, im mniejszych tym lepiej.
Zalewa:
1 szklanka octu 10%
4 szklanki wody
1 czubata łyżeczka soli
1 szklanka cukru
przyprawy

Wykonanie:
Pieczarki obgotowujemy przez chwilę w lekko osolonej wodzie z octem,  żeby nie sczerniały. Wrzucamy je do słoików po czym zalewamy uprzednio przygotowaną, chłodną zalewą. Zakręcamy słoiki, wstawiamy je do garnka z zimną wodą i pasteryzujemy (od momentu zagotowania się i rozgrzania pokrywek na słoikach przez 10-12 minut.

czwartek, 25 września 2014

Powidła powidła powidła tylko śliwkowe !!!

     O powidłach piszę w osobnym poście bo to jedne z moich najbardziej ulubionych słodkich przetworów. Zwracam wszystkim uwagę, że powidła są WYŁĄCZNIE ŚLIWKOWE tak samo jak knedle, chociaż producenci próbują nam sprzedawać powidła  : truskawkowe, wiśniowe a knedle z wiśniami, truskawkami i tak dalej... 
     Powidła dodaję do bigosu, jadam chleb z powidłami, biały ser z powidłami, piekę czasem kruche ciasto z powidłami albo smaruję nimi plasterki drożdżowego ciasta. 

         Na powidła nadaje się tylko prawdziwa węgierka. Inne śliwki (na przykład Stanley) mają w sobie za dużo soku, a poza tym tylko powidła z węgierki maja charakterystyczny brązowawy kolor.

     Najpyszniejsze powidła robiła moja babcia! Dodawała do ich duszenia połamaną suszoną skórkę pomarańczową. Miały niepowtarzalny smak.
      
     Powidła babci Luci

         Dowolna ilość śliwek węgierek. Zwykle jedna porcja z której robię powidła to 5 kilogramów śliwek. Z umytych i osączonych z wody śliwek usuwamy pestki. Ważymy śliwki. Ja biorę na 1 kilogram owoców 7 do 15 dkg cukru (jeżeli śliwki są słodkie to tylko 7 dkg). 
      Po wypestkowaniu śliwki wkładamy do  szklanego naczynia. Może też być garnek (tylko bez plastikowych rączek bo w piekarniku mogą się stopić) albo żeliwne naczynie do pieczenia drobiu. Wielkość garnka, szkła czy żeliwnego naczynia zależy od ilości śliwek. Śliwki muszą być jakieś 10 cm poniżej rantu naczynia ponieważ podczas duszenia "rosną" i mogą wykipieć. Na dno naczynia należy wlać odrobinę wody żeby śliwki się nie przypaliły zanim puszczą własny sok.  Naczynie ze śliwkami wstawiamy do piekarnika i dusimy śliwki w temperaturze ok. 180 -200 stopni (najlepiej przykryte pokrywką). Dusimy je przez 3-4 godziny, następnie gasimy piekarnik i pozostawiamy naczynie ze śliwkami do wystygnięcia. Kiedy przestygną mieszamy je dokładnie i pozostawiamy do następnego dnia. Powidła dusimy przez 2-3 dni żeby zgęstniały (im gęściejsze tym lepsze) Po uduszeniu rozgrzewamy je i wkładamy na gorąco do słoików (możemy go pod koniec gotowania trochę do smaku dosłodzić) i zakręcamy słoiki. 

     UWAGA: Wszystkie musy owocowe. dżemy i konfitury, aby mieć pewność że nie spleśnieją, zamykam sposobem mojej cioci Steni "na spirytus salicylowy". Na wierzch każdego słoika wlewam kilka kropli spirytusu salicylowego (w pogotowiu mam zakrętki i zapałki). Zapalam spirytus na powierzchni i w tym momencie zakręcam słoik. Pod powierzchnią pokrywki wytwarza się próżnia bo palący się spirytus "wypalił" tlen. Tak zamknięte przetwory naprawdę się nie psują chyba, że nie dość szybko po zapaleniu spirytusu zakręciliśmy słoik .

Początek jesieni (dla tych, którzy jej nie lubią niestety) więc najwyższa pora na śliwki.

     Nie bardzo lubię jesień , szczególnie tę późną czyli koniec października i listopad bo szybko robi się ciemno, bywa zimno i deszczowo, większość lodziarni jest zamknięta a na ulicach pusto bo  wszyscy przemykają się pospiesznie do domów. Wprawdzie lody można przez okrągły rok kupić w sklepie czy supermarkecie ale to nie to samo co lody w słoneczny letni dzień czy ciepły  wieczór na  Rynku Starego Miasta w Warszawie czy na jakiś innym "deptaku" w którymś z pięknych polskich miast....
     Trudno, wszystko ma swój początek i koniec. Tak samo kończy się lato i zaczyna jesień ale...... za to nadchodzi pora na śliwkowe wariacje. Lubicie śliwki? Bo ja tak. Na początek jedna z moich rodzinnych "opowiastek".

ŚLIWKI W "CHOCHOŁKACH"

     W położonej niedaleko  Warszawy, niezbyt rozległej, ale dobrze zagospodarowanej posiadłości jednej z moich ciotecznych babek, oprócz pięknej alei lipowej, grupy wspaniałych świerków, licznych ozdobnych krzewów i klombów kwiatowych był także dość duży sad. Rosły tam dorodne drzewa owocowe, z których wiele pochodziło z częściowo likwidowanego na początku XX wieku przyklasztornego ogrodu SS. Wizytek w Warszawie. Sadem tym u mojej ciotecznej babki zajmował się wierny i pomysłowy ogrodnik. Chcąc zrobić niespodziewaną przyjemność pani, zadał sobie wiele trudu, aby mogła poczęstować gości w Boże Narodzenie pysznymi śliwkami "prosto z drzewa". Właśnie pięknie obrodziła tzw. "śliwka francuska" o dużych, ciemnofioletowych, soczystych owocach. Wiszące jeszcze na drzewie, niezbyt dojrzałe śliwki ogrodnik zanurzał w rozpuszczonym, ciepłym wosku, a gdy obeschły, owijał słomą i w takich miniaturowych "chochołkach" czekały sobie spokojnie na drzewie do świąt. Zadowolenie gospodyni domu i podziw gości dla pomysłu ogrodnika były ogromne. Moja mama w dzieciństwie jadała jeszcze owoce z tego sadu.

Tradycyjne śliwki w occie babci Luci

Składniki:
Dowolna ilość owoców

Zalewa:
3 szklanki octu 10%
2 szklanki wody
1/2 szklanki cukru (cukru może być więcej)
goździki, ziele angielskie, pieprz czarny  (po 15-30 ziaren)

Wykonanie:
 Zimne owoce  układamy w kamiennym garnku lub misce i zalewamy wrzącą zalewą. Następnego dnia zlewamy zalewę z owoców znów ją zagotowujemy i zalewamy nią owoce. Tę czynność powtarzamy przez 2 następne dni. Czwartego dnia składamy owoce do słoików na zimno i zalewamy gorącą zalewą, tak aby pokryła owoce  i zakręcamy słoiki.

UWAGA:
Do octu  możemy dodać więcej cukru (do smaku)

Śliwki w occie na słodko

Składniki:
Dowolna ilość śliwek
ocet 10%
cukier
Wykonanie:

Surowe, dokładnie umyte śliwki zalewamy zimnym, 10% octem na 24 godziny. Octu powinno być tyle, aby pokrył śliwki. Następnie odcedzamy śliwki z octu i usuwamy z nich pestki . Połówki śliwek układamy w słoikach miąższem do dołu a skórką do góry  i przesypujemy warstwy śliwek cukrem. Nie pasteryzujemy. Po pewnym czasie ocet ze śliwek rozpuści cukier tworząc słodko-kwaśną zalewę. Robione tym sposobem śliwki są o wiele łagodniejsze niż śliwki robione metodą tradycyjną. Te śliwki mogą nawet jeść starsze dzieci.

Jabłka, jabłka, jabłka i jabłuszka (rajskie oczywiście)



     Od dawna na bazarach, w sklepach warzywniczych i w supermarketach miedzy innymi owocami królują nasze polskie jabłka o różnych kształtach, w różnych kolorach i o różnym smaku. Piszę o tym nie dlatego, że Rosja ogłosiła embargo na dostawę polskich jabłek i wszyscy mamy  je gryźć ostentacyjnie w środkach komunikacji miejskiej, na ulicach i w urzędach ale dlatego, że zawsze lubiłam jabłka. Najbardziej zielone kosztele i malinówki. To jabłka mojego dzieciństwa. Poza nimi były dostępne jeszcze wczesne papierówki, kronselki i szara reneta. Więc cieszcie się ogromnym wyborem i zatrzęsieniem najróżniejszych gatunków jabłek przez okrągły rok, jedzcie jabłka z apetytem bo są zdrowe. TYLKO NIE RZUCAJCIE OGRYZKÓW NIKOMU POD NOGI!
      A teraz trochę moich ulubionych "jabłkowych" przepisów. Przede wszystkim szarlotka którą lubimy jeść przez cały rok, Dlatego właśnie jesienią, korzystając z hojności rodziny i przyjaciół kiedy  dopadnie ich "klęska urodzaju" na jabłka, wkładam do słoików mus jabłkowy na szarlotkę (można go też jadać jako "samodzielny" deser). Mus jabłkowy ze słoika jest "jak znalazł" w okresie, kiedy jabłek na drzewach już nie ma.

Mus jabłkowy

      Dowolną ilość jabłek , (najlepiej kwaśnych bo te słodkie ciężko rozgotować) obieramy, z e skóry , wycinamy gwiazda nasienne, krajemy  i wkładamy do  szklanego naczynia. Może też być garnek (tylko bez plastikowych rączek bo w piekarniku mogą się stopić) albo żeliwne naczynie do pieczenia drobiu. Wielkość garnka, szkła czy żeliwnego naczynia zależy od ilości jabłek. Jabłka muszą być jakieś 10 cm poniżej rantu naczynia ponieważ podczas duszenia "rosną" i mogą wykipieć. Na dno naczynia należy wlać odrobinę wody żeby jabłka się nie przypaliły zanim puszczą własny sok.  Naczynia z jabłkami wstawiamy do piekarnika i dusimy jabłka w temperaturze ok. 180 stopni (najlepiej przykryte pokrywką). Co jakiś czas mieszamy mus drewnianą łyżką. Po uduszeniu (niekoniecznie wszystkie jabłka muszą być dokładnie uduszone) wkładamy gorący mus do słoików (możemy go pod koniec gotowania trochę do smaku dosłodzić) i zakręcamy słoiki. 

     UWAGA: Wszystkie musy owocowe. dżemy i konfitury, aby mieć pewność że nie spleśnieją, zamykam sposobem mojej cioci Steni "na spirytus salicylowy". Na wierzch każdego słoika wlewam kilka kropli spirytusu salicylowego (w pogotowiu mam zakrętki i zapałki). Zapalam spirytus na powierzchni i w tym momencie zakręcam słoik. Pod powierzchnią pokrywki wytwarza się próżnia bo palący się spirytus "wypalił" tlen. Tak zamknięte przetwory naprawdę się nie psują chyba, że nie dość szybko po zapaleniu spirytusu zakręciliśmy słoik .


Kruche ciasto pod szarlotkę
Składniki:
3 szklanki mąki
1 szklanka cukru
4 żółtka
1 kostka margaryny do pieczenia
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia (wymieszanego z odrobiną mąki)

Wykonanie:

Na mąkę, w której trzeba zrobić dołek żeby żółtka nie wyciekły nam poza stolnicę) wrzucić wszystkie składniki i zmieszać je dokładnie nożem (siekać je). Następnie gnieść ręcznie, aż wszystkie składniki połączą się dokładnie w  jednolitą masę. Na samym końcu zagniatania ciasta dodać proszek do pieczenia wymieszany z odrobiną mąki. Rozwałkować ciasto (grubość zależy od tego czy lubimy grubszy czy cieńszy spód) biorąc pod uwagę, że jest z proszkiem do pieczenia więc trochę podrośnie. Przed włożeniem do piekarnika gęsto ponakłuwać  spód widelcem i zrobić to jeszcze raz podczas pieczenia, jeśli zauważymy, że na środku  robi się bąbel .  Spód powinien mieć wyższy rant, żeby nadzienie nie wyciekło na boki. Piec w temperaturze ok. 180 stopni przez 20-25 minut żeby ciasto było brązowawe ale nie spalone.

Placuszki z jabłkami

Składniki:
4-5 sporych, kwaśnych jabłek
3/4 litra zsiadłego mleka, kefiru lub naturalnego jogurtu
1 całe jajko
mąka

Wykonanie:

Obrane ze skóry jabłka pokrajać na cienkie plasterki (ok. 2 mm). Wyrobić mikserem mleko z jajkiem i mąką. Mąki dodać tyle, aby ciasto miało konsystencję ciasta na naleśniki. Wrzucić do ciasta pokrajany rabarbar. Smażyć na patelni w "głębokim" tłuszczu, podobnie jak racuchy. Przed podaniem na stół posypać cukrem pudrem.

Dżem litewski prababci Walerii

Składniki:
1 kg jabłek (najlepiej "antonówki")
15-30 dag cukru

Wykonanie:
Jabłka razem ze skórą, po wydrążeniu gniazda nasiennego, pokrajać w kostkę i na 24 godziny zasypać cukrem. Po zagotowaniu smażyć jabłka przez 15 minut, mieszając, aby się nie przypaliły. Smażyć je po 15 minut przez dwa kolejne dni. Wkładać na gorąco *) do wyparzonych i wytartych do sucha słoików, zakręcać je, ustawiać do góry nogami i pozostawić do następnego dnia.
*) Słoiki można też zamykać na zimno. Patrz przepis na dżem z czarnych porzeczek (smorodiny).

UWAGA:
 1)Można nieco zmienić smak dżemu jabłkowego dodając do jabłek jabłuszka rajskie (oczywiście bez gniazd nasiennych). Rajskie jabłuszka mają specyficzny smak i zawierają sporą ilość pektyny która powoduje "zgalaretowacenie" dżemu.
2) Rajskie jabłuszka można też dodać do masy  marmoladkowej. Polecam!

Marmoladki

Składniki:
3 kg jabłek (najlepsze są "antonówki")
1/2 kg cukru
do smaku prawdziwa wanilia
lub cukier waniliowy z prawdziwą wanilią
drobno siekane orzechy

Wykonanie:
Upiec w całości jabłka, następnie przetrzeć je przez sito albo w specjalnym "przecieraku" do warzyw i owoców. Otrzymaną masę dobrze odparować, stale mieszając aby się nie przypaliła. Można ją odparowywać, czyli zagęszczać przez dwa dni, a dla pewności, żeby zapobiec przypaleniu garnek z przetartą masą jabłkową włożyć do garnka z gotującą się wodą. Po odparowaniu dodać cukier (masa po dodaniu cukru stanie się rzadsza), wanilię, orzechy. Nadal podgrzewać mieszając, aby masa się nie przypaliła ( z cukrem może się przypalić jeszcze szybciej). Kiedy masa dobrze zgęstnieje należy ją rozłożyć równą warstwą grubości około 1 do 1 i 1/2 centymetra. Gdy zastygnie i będzie już zimna krajać na dowolne kształty, otaczać w cukrze i układać w szklanym naczyniu lub puszce przekładając kolejne warstwy papierem pergaminowym.


Rajskie jabłuszka

Składniki:
1 kg owoców
1 kg cukru

Wykonanie:
Owoce oczyścić (obciąć nożyczkami koniuszki ogonków i resztki kwiatów), opłukać, osuszyć.  Następnie gęsto nakłuwać grubą igłą  (żeby w trakcie obgotowywania nie popękały) i wrzucić na wrzącą wodę. Przez chwilę obgotowywać (około 5-6 minut). Po obgotowaniu przelać zimną wodą, odsączyć i odstawić i salaterce do następnego dnia. Następnego dnia  zalać przygotowanym uprzednio ciepłym syropem. Trzeciego dnia zlać syrop do garnka, zagęścić go trochę, trochę ostudzić, wrzucić do syropu rajskie jabłuszka i gotować je na małym ogniu przez 15 minut. Wkładać na gorąco *) do słoików, zakręcać je i ustawiać do góry nogami i pozostawić tak aż do następnego dnia.
*) Słoiki można też zamykać na zimno. Patrz przepis na dżem z czarnych porzeczek (smorodiny). 

niedziela, 7 września 2014

Obiecany przepis na krupnik



    Specjalnie dla moich znajomych z FB podaję obiecany dziś przepis na krupnik, a właściwie 2 przepisy. Oba znakomite więc proponuję, żebyście skorzystali i z jednego i z drugiego. SMACZNEGO 

Krupnik
Składniki:
1- 1 i ½ litra wody
½ szklanki drobnej kaszy perłowej
(ja kupuję „średnią” kaszę mazurską)
6-7 sporych kartofli (lub więcej)
Komplet jarzyn (3 marchewki, 2 pietruszki, kawałek selera, por)
lub 3 – 4 łyżki solonej jarzynki (można dodać więcej)
natka kopru

Wykonanie:

     Pokrajane w kostkę kartofle i jarzyny pokrajane lub starte na grubej tarce zaczynamy gotować. Dla smaku dodajemy kostkę bulionową i odrobinę masła. Kiedy woda z jarzynami zacznie się gotować wsypujemy kaszę. Gotując krupnik należy go często mieszać bo kasza ma tendencje do przypalania się. 

UWAGA I: Krupnik można na końcu zaprawić kwaśną śmietaną 18% lub jogurtem i dodać sporą garść posiekanej natki kopru. Ja do wszelkich zup (oczywiście nie do zup owocowych) dodaję mnóstwo kopru, co moim zdaniem podnosi ich smak . Dlatego też w okresie wiosenno-letnim mrożę w torebkach foliowych albo pudełeczkach szalone ilości posiekanego kopru.
UWAGA II: Zamiast kostki bulionowej i masła można, jeśli to ktoś znosi, krupnik tak jak inne zupy można gotować dodając dla smaku kawałek wędzonego boczku lub dobrej kiełbasy.



Krupnik (nie mylić z zupą)

Składniki:
5 czubatych dużych łyżek miodu
1/2 dużej pomarańczy
1/2 dużej cytryny
1/4 litra wytrawnego czerwonego wina
1/4 litra spirytusu
korzenie: gałka muszkatołowa, cynamon w laskach, goździki, 13 dużych ziaren ziela (rozdrobnionych), 7 ziaren pieprzu

Wykonanie:

     Cytrusy dokładnie umyć, następnie po pół pomarańczy i cytryny pokroić razem ze skórką (usuwając przedtem pestki). Miód, cytrusy i korzenie zagotować i pogotować trochę mieszając, aby się nie przypaliły. Następnie wlać czerwone wino i znów jakiś czas gotować. Należy również uważać, aby nie wykipiało. Położyć na sitko gazę i dokładnie przecedzić "miksturę" (owoce można przez gazę wycisnąć). Przecedzoną ciecz wlać znów do garnka, zagotować i po odstawieniu z ognia natychmiast wlać do niej 1/4 litra spirytusu. Płyn przecedzić jeszcze raz przez gazę, zlać do butelek i odstawić żeby się sklarował. Krupnik znakomicie rozgrzewa w długie zimowe wieczory, szczególnie wtedy kiedy wracamy do domu kompletnie przemarznięci.

Przetwory ułatwiające życie kobiecie pracującej

Solanka jarzynowa na zimę
(dla pań nieco leniwych lub bardzo zapracowanych)

Składniki:
1 kg marchwi
1/2 kg pietruszki (korzeń)
1/4 kg cebuli
1/4 kg selerów
1/2 kg porów
1/2 kg soli

Wykonanie:
Marchew i selery utrzeć na grubej tarce, cebulę i selery pokroić a pietruszkę (bywa włóknista) najlepiej zemleć przez maszynkę. Wszystko wymieszać z solą. Upychać do słoików (najlepiej małych), na końcu dolać do nich solankę (sos który wycieknie z warzyw pod wpływem soli zanim je powkładamy do słoików. Zostawić trochę miejsca w słoikach żeby dolać solankę. Zamknąć słoiki i odstawić na półkę. Solonych jarzyn nie pasteryzować. Kilka łyżek solonych jarzyn dodanych zamiast lub oprócz soli czy kostki rosołowej ułatwia życie zabieganej kobiecie. Nie trzeba, kiedy głodomory są za progiem pamiętać o kupieniu włoszczyzny, obierać jej, krajać.... Solone jarzyny nie psują się, najwyżej zmieniają nieco kolor, ale można je wykorzystać do końca.


UWAGA: w przepisie podaję wagę warzyw po ich obraniu (oczyszczeniu)

Specjalna nalewka mojej babci

Nalewka na liściach jabłoni

Składniki:
liście jabłoni, najlepiej z kilku gatunków
wódka czysta
odrobina cukru

      Wykonanie:

Tę nalewkę wykonujemy jesienią, kiedy liście drzew zaczynają zmieniać kolory a liście jabłoni stają się czerwono- złote. Im bardziej są kolorowe tym lepiej. Zbieramy liście jabłoni, najlepiej z kilku gatunków, myjemy je i suszymy, Następnie kruszymy, wrzucamy do butelki lub szczelnie zakręcanego słoja, zalewamy wódką dosypując łyżeczkę cukru żeby nalewka lepiej naciągała i odstawiamy w zacienione miejsce. Co pewien czas sprawdzamy czy nalewka nabrała już odpowiedniego koloru (powinna być złocisto- żółta). Jeżeli jest zbyt esencjonalna możemy ją rozcieńczyć dolewając wódki. Wszystko zależy od naszego smaku. Właściwie wykonana nalewka na liściach jabłoni smakiem przypomina brandy. Można zrobić gościom dowcip i podać ją w butelce po brandy.... niektórzy nie zorientują się że to zupełnie coś innego ....

czwartek, 14 sierpnia 2014

Pyszny rosół domowy

      Upały upałami, ale może się ochłodzić i zamarzy nam się coś gorącego i pożywnego tak jak rosół czy bulion (z większej ilości mięsa czyli bardziej intensywny). Poza tym, że rosół to bardzo dobra rzecz to po jego ugotowaniu mamy gotowane jarzyny na domową sałatkę jarzynową i mięso na nadzienie do pierogów, do krokietów  albo na nadzienie  kruchych pasztecików. Jedyną przeszkodą może być to, że mamy w rodzinie wegetarian, którzy mięsa nie jadają ale wtedy można je ofiarować zaprzyjaźnionym sąsiadom. A więc do dzieła !

Rosół domowy

Składniki:
1/2 - 1 kg lub więcej mięsa
porcja włoszczyzny
1-2 średnie cebule
2 ząbki czosnku
kilka liści laurowych
 10 ziaren ziela angielskiego
10-15 ziaren czarnego pieprzu
2-3 suszone grzyby
sól do smaku

UWAGA: Mięso na dobry rosół powinno być mieszane. Im więcej gatunków mięsa tym lepiej. Można też dodać kawałek kurczaka. Jeżeli gotujemy rosół z kurczaka możemy dodać  kawałek mięsa wołowego ponieważ rosół z samego kurczaka jest, moim zdaniem, raczej mdły.

Wykonanie:

Dobrze opłukane mięso zalać wodą aż je pokryje, posolić, zagotować na niewielkim ogniu, odszumować (zebrać z powierzchni pianę jaka się pojawi podczas gotowania mięsa). Następnie wrzucić ziele, pieprz, liście laurowe, obrane ząbki czosnku, ewentualnie suszone grzyby, obrane warzywa i cebulę z łuską. Przed wrzuceniem do garnka po plasterku marchwi, pietruszki, selera i przekrajaną na pół cebulę dobrze przypalić na gazie aż do uzyskania czarnego koloru. Odrobina węgla nikomu nie zaszkodzi a przypalone warzywa i cebula pozwalają uzyskać lepszy smak rosołu i ładniejszy kolor (taki rosół jest bardziej złocisto miodowy i nie jest mdły). Warzywa ugotowane w rosole świetnie można wykorzystać do sałatki "na winie" a mięso zjeść jako "sztukę mięsa", najlepiej w sosie chrzanowym albo, zmielone,  wykorzystać na farsz do naleśników, pierogów czy kruchych pasztecików.

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Najwyższa pora na paprykę, ogórki, pomidory i buraki

     Wiem doskonale że teraz w sklepach jest mnóstwo bardzo dobrych przetworów przez okrągły rok, ale nie ma to jak własne, domowe, własnoręcznie zrobione... Sałatka z buraków, na które przepis podaję jest pyszna, można ją jeść na zimno lub na gorąco zależnie od potrzeby. Napracować się trochę trzeba, to prawda, ale potem już tylko otwieramy słoik i możemy się pochwalić, że ta pyszna zawartość słoika wyszła spod naszych rąk :) SMACZNEGO 

Buraczki Czesi 

Składniki: 
4 kg buraków
 (najlepiej "długich" bo są delikatne i słodsze niż inne)
1/2 kg cebuli (zwykłej)
1/2 kg czerwonej papryki

"Zalewa" do buraków
1 szklanka cukru
1 szklanka wody
1/2 szklanki octu 10%
1 szklanka oliwy (oleju)
1 łyżka stołowa soli

Wykonanie:

Ja zwykle biorę na tę porcję 5 kg buraków ponieważ po ugotowaniu i obraniu ze skóry traci się mniej więcej 1 kilogram. Buraki myjemy i gotujemy bez obierania. Sprawdzamy patykiem do ciasta czy są miękkie. Następnie studzimy je i obieramy. W "międzyczasie" drobno pokrajaną paprykę i cebulę dusimy na oleju aż się zrobi szklista. Do dużego naczynia (garnka ) wlewamy wszystkie składniki "zalewy", zagotowujemy ją, dorzucamy starte buraki i chwilę dusimy razem, stale mieszając (buraki łatwo się przypalają). Wkładamy wrzącą potrawę do słoików i zamykamy je szczelnie. Ustawiamy do góry nogami i przykrywamy ścierką, słoiki stygnąc zamykają się. 

Ketchup babci Luki

Składniki:
3 kg dojrzałych pomidorów
2 duże cebule
1 duże kwaśne jabłko
1 łyżka oleju
1 łyżka stołowa soli
1 szklanka cukru
1 łyżeczka (od herbaty) pieprzu
1 łyżeczka mielonego imbiru
1 i 1/2 łyżeczki słodkiej papryki
1 łyżeczka (od kawy) mielonego ziela
1/4 lub 1/3 szklanki octu (2 łyżki octu 10% reszta octu od śliwek w occie)

Wykonanie:
Pomidory, cebulę jabłka dusić następnie przetrzeć przez sito (lub "przecierak" do warzyw i owoców). Dodać sól, olej i porządnie zagęścić. Należy często mieszać żeby ketchup się nie przypalił. Po zagęszczeniu dodać cukier i resztę przypraw, zagotować (mieszając) żeby cukier się rozpuścił i na gorąco wlewać do małych słoików lub butelek po sosach, dobrze przedtem umytych i wyparzonych. Szczelnie zakręcać.

Przecier z kiszonych ogórków na zupę

Składniki:
1 kg ogórków
3-4 ząbki czosnku (lub więcej)
1 - 3 baldachy kopru lub pęczek koperku
1 stołowa łyżka soli

Wykonanie:
Na przecier dobre są raczej większe i grubsze ogórki. Umyte ogórki ucieramy razem ze skórą na grubej tarce. dodajemy sól i pokrajany koper lub zielony koperek (lepiej bo kawałkiem pokrajanego baldachu można się udławić. Dlatego należy go wyławiać ze słoika  przed wlaniem przecieru do zupy. Mieszamy wszystkie składniki i pozostawiamy je na 24 godziny. Następnie wkładamy ogórki do słoików uważając, aby pozostawić 1i 1/2 cm od góry słoika wolnego miejsca (ogórki podczas procesu kiszenia mogą "wykipieć" ze słoika). 

Marynowana papryka

Składniki:
dowolna ilość papryki, najlepiej pomidorowej
ocet
woda
sól
cukier
olej
przyprawy: ziele angielskie, liście laurowe, pierz ziarnisty
Zalewa:
1 szklanka octu 10%
4 szklanki wody
1 czubata łyżeczka soli
1 szklanka cukru
przyprawy

Wykonanie:
Dokładnie umytą, pozbawioną gniazd nasiennych i pokrajaną w paski paprykę układamy w słoikach i zalewamy gorącą zalewą. Na wierzch do każdego słoika wlewamy małą łyżeczkę oleju. Zakręcamy słoiki, czekamy aż trochę ostygną,  wstawiamy je do garnków z zimną wodą i pasteryzujemy. Paprykę należy pasteryzować 7-15 minut od chwili zagotowania. czas pasteryzowania zależy od wielkości słoików i grubości papryki  (im grubsza papryka i im większy słoik tym dłużej się go pasteryzuje).

UWAGA: Można marynować paprykę różnokolorową. Taka różnokolorowa papryka pięknie wygląda kiedy postawimy ją wśród innych potraw na świątecznym stole.

Ogórki konserwowe

Do ogórków konserwowych używam tej samej "zalewy" jak do papryki czyli :

1 szklanka octu 10%
4 szklanki wody
1 czubata łyżeczka soli
1 szklanka cukru
przyprawy

Mimo stosunkowo niewielkiej ilości octu trzymają się przez cała zimę znakomicie (chyba, że nie zdążą doczekać bo zostaną zjedzone)

Papryka opiekana

Składniki:
Papryka, najlepiej podłużna (szpiczasta), zalewa octowa jak do papryki marynowanej.
Taką paprykę (tak zwana "peczena paprika") robią wszystkie gospodynie domowe w Serbii, a ponieważ jestem slawistką więc oczywiście wprowadziłam do mojego domowego menu także  różne serbskie potrawy.

Zalewa:
1 szklanka octu 10%
4 szklanki wody
1 czubata łyżeczka soli
1 szklanka cukru
duża ilość świeżego czosnku

Wykonanie:
Dokładnie umytą paprykę w całości (bez usuwania gniazd nasiennych) układamy na blasze i wkładamy do piekarnika. Przypiekamy ją z każdej strony aż skórka sczernieje (przypali się). Trzymając za ogonki obieramy każdy owoc papryki z przypalonej skórki . Całe papryki układamy w słoikach, zalewamy przygotowaną uprzednio zalewą dodając do niej sporo posiekanego świeżego czosnku. Na wierzch do każdego słoika wlewamy małą łyżeczkę oleju. Zakręcamy słoiki, czekamy aż trochę ostygną,  wstawiamy je do garnków z zimną wodą i pasteryzujemy. Paprykę należy pasteryzować 7-15 minut od chwili zagotowania.

UWAGA:
1)Jeżeli opieczemy i obierzemy ze skórki większą ilość papryki nie musimy jej całej zamykać w słoikach. część opieczonej i obranej ze skórki papryki możemy włożyć do foliowych woreczków i zamrozić. W miarę potrzeby wyjętą z zamrażalnika paprykę zalewamy wrzącą zalewą. Papryka rozmrażając się "nasiąknie" zalewą i jest po krótkim czasie gotowa do spożycia.
2) Opiekaną paprykę podajemy posypaną siekanym czosnkiem. Jest znakomita jako zakąska.