środa, 28 stycznia 2015

URODZIN ciąg dalszy

   Nowy rok i jego pierwsze trzy miesiące obfitują w liczne przyjęcia urodzinowe w mojej rodzinie i u moich przyjaciół.  Normalny cykl przyrody : na wiosnę budzi się do życia przyroda i rodzą się młode: zarówno małe dzieci tak jak  zwierzęta (lisy, zające, sarny) . Podobnie wiosną wykluwają się z jaj ptaki.
   Narazie podaję trzy przepisy na torty z tym, że ten makowy wykonuję przeważnie na Nowy Rok. Oceńcie i wybierzcie sami . Wkrótce podam przepisy na inne domowe torty.

Orzechowy tort węgierski Ilony
(Duża tortownica)

Składniki:

6 dużych jaj
2 łyżki mąki ziemniaczanej
2 łyżki mąki pszennej
6 dag mielonych włoskich orzechów (około 6 czubatych łyżek)
10 dag cukru pudru

Wykonanie:

Oddzielić białka od żółtek. Utrzeć żółtka z 2/3 cukru pudru na białą masę. Wymieszać mąkę i mielonymi orzechami. Ubić pianę z pozostałym cukrem pudrem. Powoli łączyć ubite żółtka z pianą i orzechami wymieszanymi z mąką. Należy wszystkie składniki mieszać bardzo wolno i ostrożnie, żeby piana za bardzo nie opadła. Piec w tortownicy wysmarowanej masłem i wysypanej tartą bułką lub wyłożonej folią aluminiową która również powinna być wysmarowana masłem.  Wstawić do piekarnika temp.
Przełożyć tort kremem kawowym i wiśniami kandyzowanymi. Z wierzchu tort polać kremem kakaowym i posypać siekanymi orzechami.
UWAGA:
Przepisy na krem kawowy i kakaowy do "Orzechowego tortu węgierskiego Ilony" poniżej.

Krem kawowy - do przełożenia tortu

Składniki:
3 żółtka
10 dag cukru pudru
100 g bardzo mocnej kawy
1 łyżka mąki pszennej
20 dag masła

Wykonanie:
Wymieszać na sucho mąkę z cukrem pudrem, następnie dodać do tego kawę i żółtka i wymieszać na jednolitą masę (bez grudek). Należy przygotować tę masę w mniejszym garnku, który można będzie potem "zawiesić" w większym, nad powierzchnią znajdującej się w nim wody. Wstawić garnek z wymieszaną maso do większego z gotująca się wodą i zagęścić ją na parze przez cały czas ubijając (najlepiej trzepaczką do ubijania piany, ewentualnie mikserem z końcówką do piany). Ubitą i zagęszczoną masę należy odstawić z ognia i wystudzić. Następnie należy dodawać do niej uprzednio rozwiercone masło i nadal ją ucierać aż podwoi swoją objętość i stanie się puszysta. Na końcu dodać do masy alkohol.


UWAGA:
1)Alkohol (spirytus) należy dodawać po trochu, żeby się krem nie zważył, najlepiej wymieszany z cukrem pudrem (patrz  krem waniliowy do tortu).
2)Kawa. Najlepiej zaparzyć 1/2 -1/3 malej filiżanki do kawy mocnej kawy "nesca" lub innej dobrej kawy rozpuszczalnej. Zaparzona kawa powinna mieć konsystencję kogla-mogla. Można dodać jeszcze trochę zwykłej suchej, drobno zmielonej kawy, przesianej przez drobne sitko. Krem powinien mieć intensywny smak kawy.

Krem kakaowy

Składniki:
1 całe jajko
5 dag cukru pudru
1 pełna łyżka stołowa kakao
7 dag masła
2 cm drobno pokrajanej laski wanilii

Wykonanie:
Wymieszać na sucho cukier puder i kakao, następnie dodać do tego całe jajko i wymieszać na jednolitą masę (bez grudek). Należy przygotować tę masę w mniejszym garnku, który można będzie potem "zawiesić" w większym, nad powierzchnią znajdującej się w nim wody. Wstawić garnek z wymieszaną maso do większego z gotująca się wodą i zagęścić ją na parze przez cały czas ubijając (najlepiej trzepaczką do ubijania piany, ewentualnie mikserem z końcówką do piany). Ubitą i zagęszczoną masę należy odstawić z ognia i wystudzić. Następnie należy dodawać do niej uprzednio rozwiercone masło i nadal ją ucierać aż podwoi swoją objętość i stanie się puszysta. Na końcu dodać do masy alkohol, najlepiej czysty spirytus, ewentualnie odrobinę rumu.

Tort makowy cioci Mysi

Składniki:
1 szklanka zmielonego maku
1 szklanka cukru
1 szklanka mąki
25 dag masła
4 całe jajka
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Wykonanie:
Utrzeć masło z cukrem , żółtkami i makiem. Dodać mąkę. Na końcu dodać ubitą z białek pianę i proszek do pieczenia wymieszany z odrobiną mąki. Włożyć masę do tortownicy wysmarowanej tłuszczem i wysypanej tartą bułką. Piec w temperaturze 180-220 stopni. Po 20 minutach sprawdzić patyczkiem czy ciasto jest upieczone.

Tort z Brwinowa

Ciasto:

Składniki:
5 jajek
1 szklanka mąki
1 szklanka cukru pudru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 paczka cukru waniliowego z prawdziwą wanilią

Wykonanie:
Ubić pianę z białek. Ubijając dalej dodawać żółtka , cukier waniliowy, cukier puder, na końcu dodać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Wlać do tortownicy wysmarowanej masłem i wysypanej tartą bułką. Piec w temperaturze 200 0C przez 40 minut.

Krem:
1 opakowanie masła
1/2 butelki śmietanki kremówki 36%
cukier puder (do smaku)
zapach cytrynowy 7-8 kropli
rodzynki

Wykonanie:
Ucierać mikserem masło z cukrem i śmietanką. dodać zapach cytrynowy a na końcu ubity krem wymieszać łyżką z odsączonymi z wody rodzynkami.

Poncz do nasączenia tortu:
1 szklanka wody z cukrem
sok z połowy cytryny
spirytus albo rum (do smaku)
ananasy lub brzoskwinie z puszki

UWAGI :

    1: Biszkopty pod torty kraję przeważnie na 3 częci, z czego pierwszą z nich, tę na samym spodzie tortu, smaruję cienką warstwą kremu i kwaśnym dżemem lub tylko dżemem. Najlepszy jest dżem mirabelkowy. Powidła do przełożenia tortu się nie nadają. Dzieki przełożeniu tortu dżemem sam tort ne jest tak bardzo słodki.  
   2: Do tortu węgierskiego używam wiśni z kompotu albo niskosłodzonej konfitury wiśniowej.
   3: Tort można też przekładać bitą śmietaną z owocami ale wtedy trzeba zrobić bardz "lekki" biszkopt. 
   4: Przybranie tortu zależy od inwencji "autora". Jeżeli tort nie ma szans na szybkie zjedzenie to proponuję przybierać je owocami smażonymi, suszonymi, w cukrze lub wyjętymi z kompotu (ewentualnie z puszki). Świeżymi owocami przybieramy tort jeśli będzie prędko zjedzony :)
   5: Każdy  tort, szczególnie z masą maślaną krajemy przed podaniem ostrym nożem maczanym we wrzątku .  Każdy tort, szczególnie z bitą śmietaną, najlepiej przed pokrajaniem schłodzić porządnie w lodówce. Tylko nie w zamrażarce. 
   6: Tort z masą maślaną najsmaczniejszy jest następnego dnia po zrobieniu go. 

niedziela, 25 stycznia 2015

Pączki

      Oprócz faworków pączki to mój drugi "popisowy" numer w czasie karnawału. Pączki, faworki, faworki, pączki, faworki, faworki, pączki, pączki i znów faworki... I od jednych i od drugich trudno się odczepić dopóki nie znikną z pateru lub półmiska. Niestety to taki sam syndrom jak syndrom solonych orzeszków, chipsów albo słonych paluszków... zjadamy je do ostatniego okrucha.....


Zaszalałam.....




Pąąąąąąączkiiiiii !!!!!!! Pąąąączkiiiiiiii!!!!!!! Świeże pączki wprost do rączki !!!!!!







      Tak właśnie krzyczeli kiedyś na targach czy bazarach cukiernicy albo piekarze trudniący się handlem obnośnym i sprzedający pączki. Wczoraj "zaszalałam" i usmażyłam 60 pączków nadziewanych konfiturą z wiśni (oczywiście domową). Mozna pączki nadziewać konfiturą różaną, ale ja konfirury z r óży nie lubię bo zbyt silnie pachnie. Jeżeli smażę pączki to nadziewam je konfiturą z wiśni, mirabelek albo domowymi powidłami. Kiedyś kupiłam konfitury z wiśni jednego z wiodących polskich zakładów (nie podaję nazwy z nadzieją, że się poprawią)  przetwórstwa owocowego ale skutek był mizerny. W 200 g słoiczku tych konfitur znalazłam 7 połówek wiśni a pozostałą część słoika zajmowała czysta galaretka. Prawdopodobnie używaja jakiegoś żelfixu czy innego środka dla leniwych a przecież robienie konfitur nie jest aż taką filozofią i nie wymaga nie wiadomo ile czasu.... 


PĄCZKI

Składniki i wykonanie


5 łyżek zwykłej mąki pszennej 
5 łyżek cukru
1 kostka drożdży (może być trochę więcej)
1 szklanka letniego mleka

Postawić w ciepłym miejscu, najlepiej blisko kaloryfera i poczekać aż zaczyn porządnie podrośnie.

2 całe jajka
8 żółtek
1/2 szklanki cukru

Porządnie utrzeć.

1/2 kostki najlepiej masła ale może też być twarda margaryna (w Polsce "Kasia"). 

Tłuszcz roztopić i przestudzić (nie może być gorący)

1 kg zwykłej maki pszennej
1 spory kieliszek czystego spirytusu
smażona i drobno pokrajana skórka pomarańczowa (2-3 łyżki do środka i 102 łyżki do lukru)

Wszystkie składniki ( zaczyn kiedy już porządnie podrośnie), jajka ubite z cukrem, roztopiony  i przestudzony tłuszcz oraz kieliszek spirytusu połączyć z mąka i wyrabiać dopóki ciasto nie będzie "odchodziło od ręki" czyli kiedy przestanie się przylepieć do ręki. 

Wyrobione ciasto odstawić do wyrośnięcia tak jak zaczyn, najlepiej w pobliżu kaloryfera. rozgrzać tłuszcz do smażenia pączków. Do smażenia pączków, podobnie jak do smażenia faworków używamy smalcu wieprzowego. Na tę porcję trzeba 4-5  kostek po 20 dkg. Podzielić ciasto na porcje, formować okrągłe placuszki, na środek nakładać konfiturę (niezbyt dużo bo pączki popękają podczas smażenia). Starając się formować zgrabne kulki. Odstawić do wyrośnięcia. w tak zwanym "międzyczasie" roztopić smalec. Do smażenia musi być naprawdę gorący. Uważając , żeby się nie poparzyć, wkładamy pączki porcjami na wrzący smalec. Chwilę po włożeniu na tłuszcz wypływają do góry. Jeszcze chwila, aż zbrązowieją ze strony która jest zanurzona w łuszczu, następnie przewracamy je i smażymy z drugiej strony. NAjlepiej używać do tego dwóch ostro zakończonych patyczków do szaszłyków. Wyjmujemy je na papierowy ręcznik, żeby nieco odsączyć je z tłuszczu. Następnie ukłądamy je na talerzu i lukrujemy jeszcze na gorąco. Lukier robię jak lukie do piernikó tylko dodaję do niego krajaną skórę pomarańczową. Bardzo ładnie wyglądają pączki z przyklejoną do lukru skórką. 

SMACZNEGO






czwartek, 15 stycznia 2015

URODZINY


Urodziny to kolejna okazja do zaproszenia gości. W mojej rodzinie obchodziło się zawsze i imieniny i urodziny. Oczywiście moje prababki, babki, ciotki i kuzynki w pewnym wieku zaczynały już obchodzić co dziesiąte urodziny podkreślając "dziesięciolecia" a między nimi tylko zwykłe urodziny. Ja skończyłam na moich trzydziestych urodzinach i obchodzę je co roku, poza tym każde "okrągłe" . Właściwe jest zupełnie nieważne ile ma się naprawdę lat poza chwilami, kiedy załatwia się sprawy urzędowe. Najważniejsza jest fantazja , młoda dusza i serce. Każdy człowiek jest dotąd młody dokąd zachowuje młodość ducha, przytomność umysłu, pamięta swoją własną młodość i potrafi podejść z dystansem do "zielonych lat"  swoich dzieci czy wnuków. Te z kolei powinny rozumieć swoich rodziców i dziadków bo nie tylko młodzi mają prawo do radości i zabawy. Również, jak mawia pewien mój kolega ,nie wiem czy to jego własne powiedzenie czy zasłyszane,  "Starość musi się wyszumieć. A żeby się wyszumieć trzeba chcieć i trzeba umieć".
W mojej rodzinie wszystkie urodziny były zawsze obchodzone w sposób uroczysty, a na stole, oprócz różnych smakołyków  do dziś zawsze króluje tort, przeważnie domowej roboty. Tort wnosi się na stół z zapalonymi świeczkami, a jubilat, niezależnie od tego ile mu mija wiosen, powinien zdmuchnąć świeczki wypowiadając w duchu życzenie, które powinno się spełnić. Nigdy nie było najmniejszego kłopotu jeśli się obchodzi pierwsze, drugie czy piętnaste urodziny bo świeczki świetnie mieściły się na torcie ale na przykład trzydzieste, czterdzieste czy pięćdziesiąte urodziny... nie wspomnę o następnych. Wprawdzie teraz można już dostać świeczki-cyferki  więc nie ma problemu że nie zmieszczą się na torcie, ale to nie to samo co malutkie pojedyncze świeczki urodzinowe.
Kiedy jeszcze nie było świeczek- cyferek  podczas urodzin pewnej znajomej pani, niezwykle wrażliwej na punkcie własnej urody i "młodości" skrywającej skrzętnie przed znajomymi i rodziną własny wiek doszło do bardzo wesołego, przynajmniej dla gości "incydentu". Wszyscy  znajomi i tak wiedzieli ile ta pani ma lat. Wobec tego mąż i syn owej pani (inżynierowie elektrycy), uważając, że zupełnie niepotrzebnie kokietuje otoczenie nie wyjawiając swojego prawdziwego wieku tort urodzinowy ozdobili żarówką 40 watową i dołożyli do tego kilka świeczek tak, aby  cyfra się zgadzała z kolejną rocznicą urodzin. Jubilatka niestety miała marne poczucie humoru i byłą wściekła chociaż naprawdę to, ile naprawdę ma lat nie miało dla nikogo najmniejszego znaczenia.

Biszkopt pod tort pani Krystyny

Składniki:
4 jajka
1 szklanka cukru
1i 1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
1/3 małego proszku do pieczenia

Wykonanie
jajka z cukrem ubić na parze na puszystą masę. Ostudzić. Wymieszać z mąką ziemniaczaną i proszkiem do pieczenia. Proszek do pieczenia powinien być wymieszany z łyżeczką mąki pszennej.

Krem waniliowy do tortu
(Porcja do dużego tortu)

Składniki:
1 -2 opakowania budyniu waniliowego lub śmietankowego
(do gotowania)
mleko
cukier (jeżeli budyń jest bez cukru)
2 kostki masła (bez oleju)
spirytus
cukier puder
cukier waniliowy z prawdziwą wanilią

Wykonanie:

Ugotować budyń według przepisu na opakowaniu. Kiedy budyń porządnie ostygnie (może być najwyżej lekko letni) wsypać 2 - 3 łyżki cukru pudru i wlać na nie spirytus, tylko tyle, ile zabierze cukier i cukier waniliowy z prawdziwą wanilią.  Następnie po kawałku wkładać masło i rozwiercać mikserem masę. Należy uważać, żeby krem nam się nie zważył (widać wtedy wyraźne drobne grudki zamiast jednolitej, gładkiej masy). Jeżeli tak się stanie, musimy go ponownie rozwiercić z odrobiną masła. Zaczynamy rozwiercać samo masło i po trochu dokładamy do niego zważony krem.

UWAGA:
1)Do tego kremu należy używać tylko budyń do gotowania. Jeżeli użyjemy budyń bez gotowania krem będzie zbyt rzadki.
2)Nie należy też używać pseudo-masła z oleju a już w żadnym wypadku masła roślinnego!
3)Alkohol należy przede wszystkim wlewać do kremu, a tylko niewielką ilość do ponczu którym zwilżamy biszkopt. Alkohol z kremu i tak wsiąknie w tort.


wtorek, 13 stycznia 2015

Święta, święta i po świętach....

    Zawsze oczekujemy z niecierpliwością na święta, szczególnie te zimowe, bardzo rodzinne, Boże Narodzenie. Planujemy menu, spędzamy całe godziny robiąc zakupy a także w poszukiwaniu prezentów,  bo Święty Mikołaj nie nadąża :) Święta mijają szybciej niż się tego spodziewamy... Dojadamy jeszcze przez jakiś czas kapustę z grzybami, śledzia w oleju, pierogi, wędliny, ciasta.... Niektóre potrawy można (na szczęście) zamrozić. Jakoś nigdy nie potrafię utrafić tak, żeby przygotować akurat tyle, żeby nic nie zostało. Nie wiem dlaczego jestem taka nierozsądna i tyram po nocach tylko po to, żeby potem ratować się "rozdawnictwem" (daję gościom paczuszki "na wynos") albo zamrażaniem nadwyżek różnych potraw. Każdego roku obiecuję sobie, że następnym razem.... po czym znów popełniam ten sam błąd: robię wszystkiego o wiele za dużo..... Ten typ tak już widocznie ma!
      Do ciasta drożdżowego i do ciasta kruchego używa się przeważnie tylko żółtek. Wobec tego białka zostawiam w lodówce, słoiku. Kiedy minie świąteczne szaleństwo robię z nich bezy .Białka przetrzymywane w lodówce  w zakręconym słoiku nie psują się. Należy tylko uważać, żeby pokrywka słoika niczym nie pachniała (cebulą, czosnkiem, ogórkami kiszonymi , śledziem ani jakiiś ostrymi przyprawami) ponieważ białko bardzo łatwo przejdzie obcym zapachem i bezy moga być potem niejadalne.


Bezy

      Dowolna ilość białek, dwukrotnie lub trzykrotnie tyle drobnego cukru (nie może to być cukier puder). Białka wlewam do miski miksera, wybieram zalążki jeżeli się zdażą i białe "sprężynki" przytrzymujące żółtko w białku. Wsypuję cukier. Ponieważ posiadam miskę obrotową, montuję mikser tak, aby sam ubijał białka z cukrem "na sztywno". Kiedy białka z cukrem są już ubite i mam dobrze ubitą pianę, rozkładam kupki ubitej piany na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. W tak zwanym "międzyczasie" nagrzewam piekarnik na 200 stopni. Wkładam blaszki do piekarnika i natychmiast go wyłączam. Kiedy ostygnie wyjmuję blachy z bezami, ponoownie nagrzewam piekarnik, ale wyłączam go i dopiero wtedy wkładam bezy na blachach do piekarnika. Potarzam to poraz trzeci następnego dnia. Potem bezy wkładam do puszek. Pozostawione na wierzchu łatwo nabierają wilgoci. 
        Można zrobić bezy czekoladowe (dodając do ubitej piany nieco kakao) albo kawowe (z dodatkiem mielonej kawy) ale i jedne i drugie przeważnie opadają. Dlatego czasem po prostu posypuję przez sitko mokre bezy, przed wstawieniem ich do piekarnika, mieloną kawą , albo kakao. W niektóre, jeszcze mokre, wtykam połówki lub ćwiartki orzechów włoskich.
    Bezy są ratunkiem,  kiedy zjawiają się zupełnie niespodziewani, niezapowiedziani goście. Możemy je podać "na sucho" do kawy czy herbaty. Możemy też podać je z bitą śmietaną, domowymi konfiturami albo lodami.  Gorąco polecam. 

piątek, 26 grudnia 2014

Lepiej... Wigilijna zupa grzybowa i nie tylko

Boże Narodzenie 2014
     Lepiej późno niż wcale. To zdanie, które jakby usprawiedliwia... W tym przypadku moje okropne gapiostwo! Przepraszam serdecznie moje czytelniczki i czytelników, ale ostatnio jestem zakręcona jak baranie rogi jak mawiał mój zmarły mąż.... Biegam do pracy i, prawdę mówiąc po 9 czy 12 godzinach stania ( w muzeum) niemal na baczność jeśli jest dużo zwiedzających wpadam do domu,opadam na fotel i nie mam siły ruszać ani ręką ani nogą więc... do komputera też nie siadam :(  Jeszcze zakupy przedświąteczne i świąteczne dla mnie, dla mojej Mamy (ma 92 lata), prezenty w imieniu Mikołaja.... No tak... i nie dałam przepisu na wigilijną zupę grzybową..... Już się poprawiam. Mam nadzieję, że wybaczycie to niedopatrzenia zaganianej kobiecie pracującej, a ten przepis przyda się , jeżeli będziecie witać Nowy, 2015 Rok w niewielkim gronie przyjaciół w domu. Filiżanka takiej zupy stawia na nogi tak samo, jak kilka łyków rosołu.
      
      Zupa grzybowa

     Przede wszystkim zupa grzybowa jest dobra wtedy, jeżeli jest esencjonalna, czyli zrobiona z kilku sporych garści suszonych grzybów. Nie mogą to być pieczarki (nie mają takiego zapachu jak inne gdrzyby) ale podgrzybki i prawdziwki.

     Składniki:

     2- 2 i 1/2 litra wywaru z warzyw

     3-4-5 sporych garści suszonych grzybów

     może być też dodatkowo warzywna kostka bulionowa 

     sól, pieprz do smaku


      Wykonanie: 

     Na Wigilię robimy zupę grzybową na wywarze z warzyw, ale poza tą okazją (powinna być postna, czyli bez mięsa)  możemy ją też robić na rosole. Grzyby gotujemy do miekkości na niewielkim ogniu. Uzupełniamy płyn, jeśli wyparuje,  dolewając od czasu do czasu trochę wody. Kiedy grzyby są już miękkie, cedzimy zupę przez gęste sitko (powinna być naprawdę czysta). Odcedzone grzyby mielimy przez maszynkę i wykorzystujemy do kapusty z grzybam,  uszek albo garszy do wigilijnych pierogów. Jeżeli zupa wyjdzie nam zbyt esencjonalna, zawsze możemy dolać do niej wody. 

     Wigilijna kapusta z grzybami

     Do wykonania tej potrawy  wykorzystuję zwyczajną kiszoną kapustę, kupioną w najbliższym supermarkecie. Kapuste kroję , wrzucam ja do sporego garnka, dolewam do nie wody, wrzucam 2-3 liście laurowe i zagotowuję. Po zagotowaniu sprawdzam, czy nie jest zanadto kwaśna. Jeśli tak, to ją odlewam, znów dolewam zimnej wody, wrzucam mielone, ugotowane już grzyby i duszę na małym ogniu aż do miękkości. Mieszam kapustę jak najczęściej, ponieważ kapusta z grzybami (grzyby lubią opadać na dno garnka) potrafi się błyskawicznie przypalić. 
      Część ugotowanej kapusty z grzybami zużywam do wigilijnych pierogów albo jako farsz do wszelkiego rodzaju pasztecików które potem podaje razem z zupą. 

A oto talerz z mojego świątecznego, bożonarodzeniowego serwisu, zdobytego jeszcze w czasach komuny . Ten serwis rozjaśniał mi szarość  Bożego Narodzenia  w czasach, kiedy nie było ono tak kolorowe jak dziś. Jak tego dokonałam opiszę przy innej okazji.









I wreszcie ciasto. Strucla, ale nie z makiem, tylko moja ulubiona, z domowymi powidłami .....


...a także pierniczki, które wypiekam już na jakiś miesiąc przed swiętami. Nie może też na świątecznym stole zabraknąć piernika na miodzie i z duża iloscią drobno pokrajanych różnych bakalii.
.

środa, 24 grudnia 2014

ŻYCZENIA

WSYSTKIM SWOIM CZYTELNICZKOM I CZYTELNIKOM SKŁADAM NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA  Z OKAZJI BOŻEGO NARODZENIA I NADCHODZĄCEGO NOWEGO 2015 ROKU Z ZALANEJ DESZCZEM ŚWIATECZNEJ
WARSZAWY
EWA





Ulica Nowy Świat w Warszawie

Świąteczne oświetlenie obok pałącu królewskiego w Wilanowie


P.S. Zdjęcia świątecznych przysmaków zamieszczę, jak je wystawię na stół :) :) :)

czwartek, 11 grudnia 2014

Kosz faworków czyli chrustu

     Czas Bożego Narodzenia i następujący po nim karnawał to przede wszystkim okres w którym, jeśli chodzi o słodycze, królują pierniki, faworki, pączki i racuchy. W tym poście czas na faworki. Przepisy na piernik i różne pierniczki już podawałam, W następnej "odsłonie"podam przepisy na pączki, racuchy  i zawsze nieśmiertelne strucle :)

KOSZ FAWORKÓW
Moi pradziadkowie, rodzice babci Luci mieli czternaścioro dzieci. Babcia była najmłodsza i ostatnia. Wprawdzie najstarsze siostry i bracia wyszli już z domu i mieli własne rodziny, ale zawsze było kilkoro najmłodszych, rozrabiających szkrabów. Pradziadkowie byli bardzo towarzyscy i gościnni dlatego często urządzali przyjęcia. Oczywiście w ich domu była zawsze, przy tak licznej rodzinie, służąca i kucharka, które wykonywały wszystko pod czujnym okiem mojej prababci. Tej soboty pradziadkowie zaprosili kilkoro przyjaciół. Przygotowania i szykowanie smakołyków na przyjęcie trwały od kilku dni. W jednym z pokoi stał kosz od bielizny, wyłożony czystym płótnem, pełen usmażonych właśnie faworków. Była sobota rano. Pradziadek był w pracy, prababcia ze służącą i kucharką zajęta przygotowaniami. Kilkoro młodszych dzieci, pozostawionych na chwilę pod opieką jednej ze starszych sióstr,  bawiło się wesoło.  Mieszkanie było dosyć przestronne. Dzieci znudzone nieco zabawą i siedzeniem w pokoju dziecinnym postanowiły pobiegać po mieszkaniu. Któreś z nich rzuciło pomysł, aby pobawić się w berka. Wesołą zabawę przerwało jedno z najmłodszych dzieci, które uciekając przed berkiem, wpadło nagle do kosza pełnego smażonych faworków, które miały być podane wieczorem gościom. Jak można się domyślić, z faworków zrobił się proszek. Oczywiście prababcia razem ze służącą i kucharką zabrały się natychmiast do smażenia kolejnej porcji pysznych, kruchych faworków.

Faworki (czyli chrust) babci Luci

Składniki:
30-40 dag mąki pszennej
3 żółtka
2-3 łyżki kwaśniej śmietany
kieliszek spirytusu

Wykonanie:

Zagnieść ciasto. Powinno mieć konsystencje ciasta na pierogi. Jeśli będzie zbyt twarde dodać odrobinę śmietany, żółtko. "Tłuc" ciasto przez jakiś wałkiem składając je w kopertę, tak, aby wbić w nie powietrze. Proponuję kłaść podczas tłuczenia ciasta deskę lub stolnicę na własnych kolanach bo to zamortyzuje uderzenia i nie będzie niepotrzebnego hałasu. Rozwałkowywać ciasto jak najcieniej (im cieniej będzie rozwałkowane tym bardziej kruche będą faworki). Smażyć faworki na gorącym smalcu, w tak zwanym "głębokim" tłuszczu, przewracać je na drugą stronę zaraz po wypłynięciu, smażyć na złoty kolor. Wyjmować na papier, na który najlepiej podłożyć papierowy ręcznik kuchenny,  żeby odciekły z tłuszczu. Posypywać cukrem pudrem zmieszanym z cukrem waniliowym (z prawdziwą wanilią).

UWAGA: Pod żadnym pozorem do ciasta na faworki nie można dawać cukru ponieważ ciasto będzie twarde , faworki nie wypłyną na wierzch a poza tym będą się przypalały podczas smażenia.


środa, 10 grudnia 2014

Przepis z torebki proszku do pieczenia

     Mam zwyczaj dokładnego czytania wszystkiego, co napisano na opakowaniach produktów spożywczych. Można tam znaleźć różne całkiem niezłe przepisy. Muszę przyznać, że najlepsze przepisy na różne ciasta i ciasteczka znajduję zwykle na spożywczych produktach niemieckich. W taki właśnie sposób do kuchni mojego rodzinnego domu trafił wiele, wiele lat temu przepis na paluszki z żółtego sera, szczególnie wart wykorzystania, kiedy w lodówce zalegają nam pojedyncze kawałki żółtych serów, których już nikt nie chce zjeść, a więc są nieco podeschnięte, chociaż jeszcze całkiem dobre . 

Paluszki z żółtego sera

Składniki:
1/4 kg mąki pszennej
1 całe jajko
1/4 kg tartego żółtego sera
10 dag masła
trochę mleka, sól do smaku
łyżeczka proszku do pieczenia
ewentualnie jakieś zioła (czarnuszka, kminek, oregano albo bazylia) jeśli lubimy ich smak

Wykonanie:

Zagnieść na stolnicy wszystkie składniki. Na końcu dodać proszek do pieczenia wymieszany z odrobiną mąki. Wałkować  na grubość 1/2 cm lub grubiej, krajać wąskie paski radełkiem do faworków. Paski ciasta odpowiedniej szerokości i długości, posmarowane po wierzchu jajkiem i posypane ziołami albo drobno posiekanymi orzechami układać na blasze wysmarowanej tłuszczem i piec  na złoty kolor. Bardziej ambitne gospodynie mogą wałkować ciasto cieniej, krajać wąskie i dłuższe paski i "skręcać je" przed położeniem na blachę i posmarowaniem jajkiem. 

     W podobny sposób wpadł mi ostatnio w ręce przepis , także niemiecki, na kruche ciasteczka (kupiłam w jednym ze sklepów foremkę do wycinania ciasteczek i pierniczków. Trochę go jednak zmodyfikowałam ponieważ wydawało się, że użycie całych jajek zaszkodzi ciasteczkom bo staną się twarde zamiast kruche. Wiem to, ponieważ często robię kruche ciasta. Zawsze warto mieć w puszkach jakieś kruche ciasteczka własnej roboty, pierniczki albo bezy które są dla nas ratunkiem kiedy u drzwi stanie bardzo miły, ale  niespodziewany gość ......

Kruche ciasteczka maślane

Składniki:

500 g mąki pszennej (1/2 kg)
250 g masła
200 g cukru (najlepiej pudru)
4 żółtka
1 opakowanie cukru waniliowego
1 szczypta cynamonu

Wykonanie:

     Przesiać mąkę na stolnicę lub do miski. Wrzucić wszystkie składniki (masło powinno być pokrajane na płatki), wyrobić ciasto na jednolitą masę. Włożyć je do miski i odstawić w chłodne miejsce na 30-60 minut. Wałkować ciasto, podsypując je lekko mąką, na placki grubości około 3 mm. Rozgrzać piekarnik do temperatury 180 stopni Celsjusza (grzanie od dołu i od góry). Pokrajać ciasteczka radełkiem do faworków albo wykrawać je foremkami do wykrawania pierniczkó. Piec ciasteczka na złoty kolor (około  6-10 minut) trzeba ich pilnować bo wystarczą sekundy żeby się spaliły. Chwilę tuż po wyjęciu z pieca lukrować na gorąco. 

UWAGA :  Proponuję te ciasteczka wykować od razu z podwójnej porcji skłądników ponieważ są pyszne i niemal natychmiast "się zjadają"  :) 

niedziela, 7 grudnia 2014

Coś do czerwonego barszczu, bulionu lub pomidorowej

     Czerwony barszcz, pomidorową albo bulion możemy jeść z uszkami, makaronem, ryżem, ziemniakami, ale możemy te zupy podawać także w filiżance d dodatkiem pasztecików. Podaję dwa, wypróbowane przepisy na paszteciki z mięsem (można je też robić z innymi farszami), które przeważnie się udają .

Kruche ciasto na paszteciki Mamy
(Porcja na ok. 30 sztuk pasztecików)

Składniki:
30 dag mąki pszennej
5 dag mąki ziemniaczanej
20 dag tłuszczu (najlepiej mieszanego: smalec margaryna i masło)
7-8 łyżeczek kwaśnej śmietany
odrobina soli
1/2 filiżanki wrzątku
1 żółtko
1 jajko (do smarowania)
bułka tarta  do posypywania pasztecików

Wykonanie:
Zagnieść ciasto zaparzając tłuszcz i śmietanę wrzątkiem (żółtko dodać na końcu, nie parzyć żółtka wrzątkiem bo się zetnie,  a ciasto będzie nieprzyjemnie pachniało). Jeżeli ciasto będzie za rzadkie należy wgnieść więcej mąki. Ciasto powinno mieć konsystencję ciasta na krajane kluski. Rozwałkować ciasto na grubość 1 centymetra, krajać kwadraty, zalepiać w nich farsz, układać na blasze wysmarowanej tłuszczem tak, aby "spoina" każdego pasztecika znalazła się pod spodem. Zalepiać dokładnie żeby nie wylatywał farsz bo się przypalą. Formować paszteciki w kształcie grubszego cygara. Przed włożeniem do piekarnika posmarować je roztrzepanym jajkiem i posypać paseczek z tartej bułki (będzie to ozdobą). Piec w temperaturze 220 0C na złoty kolor.

Nadzienie do pasztecików

Składniki:
gotowane mięso z rosołu
duszone na maśle pieczarki
lub inne grzyby uprzednio ugotowane
sól, pieprz (do smaku)
odrobina oregano lub bazylii

Wykonanie:
Gotowanie mięso i podduszone na maśle pieczarki lub ugotowane na miękko suszone grzyby zemleć przez maszynkę (pasztet rozdusić widelcem albo tłuczkiem dziurkowanym do ziemniaków). Doprawić do smaku solą, pieprzem, ziołami. Można dolać trochę rosołu, kostkę rosołową rozpuszczoną w wodzie lub po prostu trochę wrzątku  żeby farsz nie był zbyt gęsty.

UWAGA:
1) Jeżeli nie mamy akurat gotowanego mięsa paszteciki można nadziewać kupionym w sklepie, odpowiednio doprawionym, pasztetem.

2) Takie samo nadzienie mięsne tylko tak rzadkie, żeby dało się rozsmarować można robić do naleśników.

Paszteciki pani Stasi 

Składniki:
2 szklanki mąki
5 dag drożdży
1 jajko
1/2 kostki masła
lub margaryny do pieczenia
1/2 szklanki kwaśnej śmietany

Wykonanie:
Drożdże wkruszyć do śmietany i wymieszać. Mąkę posiekać z tłuszczem, dodać jajko, śmietanę z drożdżami i trochę soli do smaku. Zagnieść. Ciasto powinno "odchodzić" od ręki. Wałkować dosyć grubo, nakładać farsz, formować (zwijać) jakby cieniutkie strucelki, krajać jak kopytka (ukośnie), układać na blasze wysmarowanej tłuszczem, smarować przed wsadzeniem do piekarnika rozbitym jajkiem. Można posypać tartą bułką. Piec na złoty kolor. 

Zimno, mokro, ciemno, a więc coś "na rozgrzewkę"

     Zima to pora cytrusów które, moim zdaniem, są zdrowe pod każdą postacią . Dlatego właśnie polecam serdecznie poniżej podany przepis.


Krakowska cytrynówka pani Krystyny  (pycha!)

Składniki:
2 cytryny (jeżeli duże to 1 i 1/2)
1/2 litra wódki marki "Soplica" lub "Krakus"
(bo te wódki są pędzone ze zboża a nie z ziemniaków)
4 łyżeczki cukru

Wykonanie:

Cytryny należy starannie umyć i skroić z nich żółtą skórkę. Skórkę cytrynową zalać wódką dodając cukier. Nalewkę należy często wstrząsać. Po upływie 4 dni jest gotowa do spożycia. Płyn jest przejrzysty ale lepiej przecedzić go przez gazę.

piątek, 5 grudnia 2014

Boże Narodzenie i karnawał

Boże Narodzenie jest świętem, chyba dla wszystkich, naprawdę wyjątkowym. Okres przygotowań świątecznych, błyszczące, mieniące się różnokolorowo wystawy, zapach choinki, złote i srebrne ozdoby choinkowe, zapach pieczonych ciast i mięs, niezapomniany czar kolacji wigilijnej, szelest papierów podczas rozpakowywania prezentów choinkowych... Nie wiem czy bardziej cieszą kupowane ozdoby choinkowe czy robienie ich wieczorami, na długo przed Bożym Narodzeniem. Wiązało się to z długimi przygotowaniami.  W "siermiężnych" czasach powojennych na które przypadało moje dzieciństwo przez cały niemal rok zbierało się różne papierki i sreberka od czekoladek czy cukierków (te z zagranicy były zawsze bardziej kolorowe i błyszczące), słomki, patyczki i inne "materiały plastyczne". Czasem udało się "wycyganić" koraliki które, bywało,  ocalały z pożogi wojennej i babcia czy ciocia chowała je na dnie przepastnej szuflady na pamiątkę starych dobrych czasów. Z czasów dzieciństwa doskonale pamiętam te miłe wieczory, kiedy razem z moimi dziadkami i mamą siadywaliśmy wokół okrągłego stołu który oświetlała jasnym,  żółtym światłem, wisząca nad nim lampa i robiliśmy zabawki choinkowe. Dziadek mi podczas tych "prac plastycznych" na głos bajki albo opowiadania o zwierzętach.  To kolory, blaski, smaki i zapachy dzieciństwa, których nikt nigdy nie zapomina, choć czasem święta nie bywają wcale ani kolorowe ani radosne.
Dziś dawno już przeminęły czasy częstych spotkań towarzyskich w domach, na którym zbierało się liczne grono rodziny, przyjaciół i znajomych, ale w domu rodzinnym mojej babci, jeszcze przed pierwszą wojną światową, takie spotkania, szczególnie w okresie karnawału, były na porządku dziennym. W karnawale, jak opowiadała moja babcia, nie było ani jednego wieczoru  bez balu, nie mówiąc już o sobotach.  W dodatku nie do pomyślenia było pokazanie się w karnawale dwa razy w tej samej sukni, a co dopiero na kolejnym balu w tej samej sukni co poprzedniego wieczoru. Moja babcia, kiedy okazało się, że "nie ma co na siebie włożyć" na kolejny, ostatni już w tym karnawale  bal,  wpadła na znakomity pomysł ozdobienia sukni balowej różnokolorowymi szyfonowymi chusteczkami. Niestety miała zbyt mało czasu i nie zdążyła ich wszystkich poprzyszywać. Użyła więc do ich przyczepienia szpilek. Podczas tańca, a tańczono wtedy na balach również mazura, który był tańcem bardzo szybkim, co  jakiś czas gubiła którąś z chusteczek. Panowie, którzy byli wtedy bardzo szarmanccy, schylali się, podnosili zgubioną przez babcię chusteczkę, kłaniali się grzecznie i podawali ją ze słowami "łaskawa pani zgubiła chusteczkę". Babcia mimo wszystko bawiła się znakomicie aż do białego rana.

Oczywiście młode panny nie mogły chodzić na takie bale same, ale w towarzystwie tak zwanych "przyzwoitek". Ich rolę odgrywały matki, babki, lub zamężne już kuzynki. Po balu, na którym tańczono przeważnie do rana, towarzystwo wybierało się na ślizgawkę, potem trzeba było się dobrze wyspać, aby zregenerować siły do następnego balu.  W Warszawie bardzo popularna byłą ślizgawka w Dolinie Szwajcarskiej . Dolina Szwajcarska znajdowała się i znajduje się jeszcze dziś w szczątkowej formie tu, gdzie dziś jest ulica Chopina. Latem w Dolinie Szwajcarskiej odbywały się koncerty. 

Chyba każdy lubi sernik nawet, jeśli nie lubi białego sera :)

     Własnoręcznie robione domowe wypieki są niestety droższe od tych gotowych, jakie kupujemy w sklepach, ale za to o wiele, wiele lepsze i zdrowsze. Jest podobnie, jak ze wszystkimi domowymi wyrobami kulinarnymi: wiemy dokładnie, co włożyliśmy do środka i żadna salmonella ani inne zatrucie pokarmowe nie są nas w stanie zaskoczyć. A więc do dzieła i smacznego !

Mój domowy sernik

Składniki:
1 kg białego tłustego sera
20 dag masła
20 dag cukru
10-15 dag mąki kartoflanej
8 jajek (piany może być więcej)
1/2 małego proszku do pieczenia
zapach migdałowy
smażona skórka pomarańczowa, rodzynki

Wykonanie:
Utrzeć zmielony przez maszynkę (często zamiast maszynki przeciskam ser urządzeniem do przeciskania kartofli)  biały ser z masłem i żółtkami. Dodać mąkę z proszkiem do pieczenia, zapachy (niezbyt dużo), bakalie i pianę. Na samym końcu dodać cukier (ciasto stanie się rzadkie). Włożyć ciasto do wysmarowanej masłem i wysypanej tartą bułką formy. Piec na jasnobrązowy kolor. Gorący sernik polukrować.

UWAGA: Nigdy do wypieków ani do paschy nie używam sera fabrycznie kilkakrotnie mielonego ponieważ jest zbyt rzadki i ani sernik ani pascha nie udaje się z niego tak dobrze jak z normalnego białego sera zmielonego w domu.

Sernik zwykły mamy Andrzeja i Zosi

Składniki:
1 i 1/2 kg białego tłustego sera
12 jaj
60 dag cukru pudru
15 dag mąki tortowej
12 dag masła
zapach (kilka kropli)

Wykonanie:
Utrzeć ser z masłem, żółtkami i cukrem, wymieszać z mąką. Pianę dodać na samym końcu. Piec w formie wysmarowanej masłem i wysypanej tartą bułką. Do środka można dodać drobno pokrajaną skórkę pomarańczową. Piec na jasnobrązowy kolor. Po wyjęciu z pieca polukrować.

Sernik mamy Andrzeja na spodzie z ciasta

Składniki:
1 kg tłustego białego sera
4 jaja
1/2 kg masła
1 szklanka cukru pudru
1 łyżeczka mąki kartoflanej
1 mały proszek do pieczenia
1 cukier waniliowy z prawdziwą wanilią

Wykonanie:
Utrzeć ser z żółtkami, masłem i cukrem, dodać mąkę z proszkiem do pieczenia i na samym końcu pianę. Wyłożyć na lekko podpieczony spód. Do środka można dodać drobno pokrajaną skórkę pomarańczową. Piec na jasnobrązowy kolor. Po wyjęciu z pieca polukrować.

Spód:
Składniki:
1 jajko
20 dag mąki
1 i 1/2 łyżki masła
1 i 1/2 łyżki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Wykonanie:

Ciasto na spód wyrobić, rozwałkować i ułożyć na wysmarowanej tłuszczem blaszce. Lekko podpiec. Wyłożyć na podpieczony spód masę serową i piec dalej.